Krótkie podsumowanie sytuacji w rolnictwie oraz roku ubiegłego przygotował dla nas Mirosław Borowski Wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Nowy rok, to czas planów i postanowień, ale również oceny naszych dokonań w roku ubiegłym. Jak oceniasz miniony rok?

Generalnie był to trudny rok. Dotknęło nas wiele negatywnych wydarzeń, począwszy od zimy, podczas której mróz przyniósł wiele strat w uprawach. Rolnicy bardzo długo nie mogli uzyskać pomocy ze strony państwa. Firmy ubezpieczeniowe też nie stanęły na wysokości zadania. Co gorsza, zima znowu wygląda niepewnie, są zapowiadane nagłe i duże skoki temperatur, a firmy ubezpieczeniowe nie objęły ubezpieczeniem wszystkich chętnych. Nastąpiło załamanie podstawowych rynków: mięsa, mleka, a import zbóż spowodował spadek ich cen. Apelowaliśmy o zmniejszenie kontyngentu zbóż z Ukrainy. Jesteśmy pierwszym ogniwem, gdzie to zboże trafiają. Spadek cen dotknął bezpośrednio rolników, którzy liczyli na zyski w tej dziedzinie. Komisja Europejska zamiast zmniejszyć kontyngent, podjęła decyzję o jego zwiększeniu. Końcówka roku była trochę lepsza w mleczarstwie, ceny skupu odbijają się powoli z bardzo niskiego poziomu.

Końcówka roku to niestety też rozpowszechnienie się ASF i ptasiej grypy. Wiem, że żywność, którą kupują konsumenci jest bezpieczna, niemniej te wirusy dotknęły już sporą liczbę stad.

W tej kwestii tak naprawdę wszystko zależy od rolników. Jeżeli będą przestrzegać bioasekuracji, to jest szansa, że się to zatrzyma. Natomiast, jeżeli nie będą tego przestrzegać, to będzie problem. Hiszpania walczyła z tym 30 lat, my jesteśmy bogatsi o ich doświadczenia, możemy analizować ich błędy. W tym przypadku czynnik ludzki jest najważniejszy.

Jako Krajowa Rada Izb Rolniczych przygotowaliście w Sali Kolumnowej Sejmu konferencję poświęconą aktualnej sytuacji w rolnictwie. Czy są jakieś tezy postawione podczas tego spotkania, które Cię zaskoczyły?

Poruszane kwestie spływają na bieżąco z rad powiatowych do izb wojewódzkich, z izb wojewódzkich do Krajowej Rady Izb Rolniczych i są one bezpośrednio przekazywane dalej. Niestety, w rozmowach z Ministrem wydaje się, że wszystko można załatwić od ręki, lecz gdy trafia to wszystko na biurka urzędników, a oni zagłębiają się w przepisy, to wiele odpowiedzi trafia do nas w sposób, który nas nie satysfakcjonuje. Mówią, że nie można, bo prawo jest takie, a nie inne.

Zauważyłeś na początku naszej rozmowy, że nastąpiło odbicie na rynku mleka. W wyniku kryzysu w wielu gospodarstwach powstały zaległości wynikające z braku ciągłości finansowej. Wielu z nich dotknęły dodatkowo kary za nadprodukcję. Rolnicy powoli wychodzą na prostą. Czy uważasz, że poprawa na rynku mleka się utrzyma?

Prognozy są dobre. Analizy banków, które w dużej mierze finansują produkcję rolną są obiecujące. Niemniej nikt nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego nastąpiło odbicie. Obecna produkcja mleka w Polsce jest jeszcze większa niż w roku 2015. Obserwując te wahania obawiam się ingerencji jakiegoś kapitału spekulacyjnego. Mimo wszystko trzeba być dobrej myśli.

Od pesymistycznych kwestii poruszonych na początku naszej rozmowy przechodzimy do coraz bardziej pozytywnych wątków. Powiedz, co się w minionym roku udało?

Jako rolnik i jako wiceprezes Krajowej Rady Izb Rolniczych muszę powiedzieć, że parę rzeczy się udało. Między innymi udało się zatrzymać sprzedaż ziemi państwowej, której cena dochodziła do astronomicznych wartości. Wielu rolników wpadło przez to w pułapkę, bo nie są w stanie obsłużyć zobowiązań wynikających z nabycia gruntów. Udało się nam też w pewnym stopniu ucywilizować dzierżawy, gdzie odstępuje się od licytacji czynszu, a określa się go na podstawie ściśle określonych reguł. Po wielu latach starań udało się też doprowadzić do przyjęcia ustawy dotyczącej szkód łowieckich. Niestety jej wejście w życie zostało przesunięte na rok 2018. Ministerstwo Ochrony Środowiska nie zrobiło prawie nic w tej kwestii. Nie wydano nawet jednego rozporządzenia, które mogłoby wprowadzić tę ustawę w życie. Jesteśmy przez to dalej w punkcie wyjścia, w punkcie, w którym jest dużo antagonizmów pomiędzy rolnikami a myśliwymi. Mieliśmy nadzieję, że nowa ustawa ureguluje tę sytuację, a koszty związane z bytowaniem dzikiej zwierzyny na naszych polach będą sprawiedliwie rekompensowane.

Mimo wszystko perspektywa na rok 2017 jest lepsza niż ocena roku poprzedniego. Musimy mieć nadzieję, że ten rok będzie lepszy.